Odkurzanko

Bieganie. Czy zastanawialiście się kiedyś, widząc biegnącego po leśnych ścieżkach czy tartanie, czy on goni do celu tak naprawdę, czy może od czegoś ucieka?

Wracają wspomnienia. Jak ja kiedyś uwielbiałam odkurzać. Bez wyciągnięcia sprzętu przed wyjściem do pracy nie było o czym mówić. W każdym zasranym kącie, że tak dzisiaj brzydko powiem. A jak się wracało z pracy, też się coś znalazło. Również wieczorem przed spaniem i przed każdym wyjazdem. Tak wedle zasady. Miało być czysto. Ot tyle. Tak myślałam wtedy. Dedukowałam, że porządność z domu wyniosłam. Dzisiaj skrupulatnie obserwując siebie, patrzę na to zupełnie inaczej.
Każde czynności czy zajęcia, które stają się Wam nagle bliskie, mogą być obudzoną drzemiącą w nas pasją, ale również nieświadomą ucieczką. Przed pracą, wyzwaniami z bliskimi czy szefem. Przed bólem, strachem czy wyrządzoną nam przez kogoś krzywdą.
Może warto niekiedy przysiąść i zastanowić się: Czy nie majsterkujemy w ciemnej zimnej piwnicy zbyt długo? Czy nie ćwiczymy godzinami na siłowni przez wszystkie dni w tygodniu, chociaż ciało już dawno siły nabrało i rzeźby? Czy nie pucujemy samochodu do przesadnej wręcz perfekcji? Czy nie zostajemy za długo w pracy, chociaż robota już dawno skończona? Czy nie bywamy zbyt często w delegacjach dalekich, a wracając do domu, migiem nie planujemy następnych? Chyba się rozpędziłam. Zakończę krótko. Czasami po prostu warto zrobić życiowy remanent i sprawdzić przyczynę takich, a nie innych własnych zachowań. A co jak się w inwentaryzacji nie zgodzi? Przyjdzie moment kiedy będzie i o tym.

Odkurzanko? Nadal je lubię. Kiedyś było ucieczką dzisiaj świadomą przyjemnością. Życzę zdrowego i zdroworozsądkowego podejścia do wszystkich ulubionych czynności oraz dużo z pasji radości.

Dodaj komentarz