POKOLENIOWY MISZMASZ

Czasami spotykam się z nastolatkami, które uśmiechną się i na dwudziestokilkulatka powiedzą: ALE ON STARY! Nie mają jednak widełek, gdzie dzielą na starszych i młodszych, raczej proste dawne myślenie kategoriami ja, rodzice i dziadkowie, albo chłopak, który nie jest już tak młody, jak one. Za stary dla nich.

Obecnie przyglądam się trendom nazywania i wydzielania. Pokolenie Baby boomers, pokolenie X, Y czy Z, pokolenie Millennium. Młodsi różnic zbytnio nie zauważają. To dorośli, będąc już ustatkowani, oczytani w mądre książki i liczne naukowe artykuły przypisują Siebie mówiąc, my to już co innego, te są nowe czasy nie nasze. My inni a oni inni, bo kiedy indziej urodzeni.
Siedzę na kanapie a w radiu leci The Beatles – Yesterday.
Słyszę od znajomej:  Ja to się bardziej czuję jak pokolenie Y, chociaż X jestem.
Jak jest naprawdę ? Czy faktycznie aż tak się różnimy ?
Kilka dni wcześniej przyglądam się Pani. Farbowane na blond, półdługie włosy pięknie się kręcą. Jeden kręciołek podobny do drugiego. Ostre rysy twarzy i duże oczy, które przeżywają wszystko, co mówi. Kobieta unikalnej urody. Biała bluzka, a pod szyją kolorowa mucha. Równie wyjątkowa, jak ona. Jej twarz promienieje. Mówią, ktoś ma parcie na szkło. A ten ktoś po prostu urodził się, żeby mówić. Z mikrofonem w dłoni czasami się rodzimy. Pani z mikrofonem o pokoleniach mówi. Ja próbuję siebie gdzieś przyporządkować. Coś mi nie pasuje. Zbyt dużo mi się nie zgadza.

Słucham o Milleniajsach. Pokoleniu cyfrowym z rocznika 1980 i wyżej. Inni ponoć już do nich nie należą, bo inną nazwę im przypisano. Jacy są i jak nam do nich daleko ?
Milleniajsi lubią ponoć smartfony. Tylko kto ich teraz nie lubi.
– Robią Sobie tatuaże. A ja tatuaż u nie jednej babci również widziałam. Wiecie? Milleniajsem nie jestem. Samej niedawno mi jednak myśl przeszła: Ja też chcę, ja również. To była bardzo przemyślana decyzja. Potem natknęłam się na słowa Georga Clooney’a, który zapytany, dlaczego nie ma żadnych tatuaży, odpowiedział: A czy jest sens obklejać Ferrari? Przekonał mnie. Jeśli kiedyś zobaczycie u mnie ozdobę, znaczy, że stwierdziłam, że bliżej mi do Syrenki.
Milleniajsi mają holistyczne podejście do sportu i ruchu. Patrzę na dzisiaj. Kompleksowe spojrzenie przecież jest w modzie.
– Oglądają Netfix. Ten jednak na wiek odbiorcy nie patrzy. Dla niego klient w każdym wieku jest ważny.
– Kochają rowery i współdzielą się nimi. Patrzę na rowerzystów. Na ścieżkach spotkasz przekrój od 1 do lat 100. Dziadka osobno i małego szkraba. A także dziadka ze szkrabem razem. Z tym współdzieleniem się to faktycznie przyznaje nie każdy tak ma. Chociaż wszystko podąża ku dobremu.
– Rocznik „1980” lubi klimaty Green caffe nero. Zarówno jednak w tej sieciówce, jak i w Coffee Heaven czy Starbucks mało kto się oprze. Pierwsze klientki, jakie w takim miejscu spotkałam to emerytowane kobietki z pokolenia Baby boomers.
– Pokolenie Millenium koty uwielbia. Bo kot ma osobowość i jest łatwy w obsłudze. Od kiedy pamiętam to zwierzę, chwyta za serce prawie każdego. I każde małe dziecko chce mieć kota. A jak się na dużego kota nie zgodzisz, to chociaż malutkiego woła, bo ponoć mniej miejsca zajmuje.
– W pracy lubią przestrzenie otwarte, z domową stylistyką i w mniej obowiązujące strojach. O! Kto by tak nie chciał. Coraz więcej osób tak ma. Bez względu na wiek, bo takie obecnie myślenie projektantów, a co za tym idzie pracodawców.
– Obracają się w środowiskach cyfrowych, więc wszystko, co krótko, obrazowo i łatwe, to dla nich. Czy w dobie masy reklam, bilbordów i krzykliwych długich filmów sami wszyscy nie patrzymy, aby było łatwo i prosto ? Są wnuki oraz dziadkowie, którzy wiedzą, że myszkę można długo w ręce trzymać i sterować nią po blacie biurka, bo dla nich myszki nie tylko po stodole ganiają.
– W sferze emocjonalnej to lubisie absurdalnego humoru. Lubią wydarzenia spajające w grupach i robić coś dla świata. Wszyscy lubimy integracje. W dzisiejszych czasach koncerty charytatywne i pomoc innym jest na początku dziennym. Większość z nas chce pomagać. Pokazać ludziom tylko, jak i gdzie.
– Wszechobecnym ZDROWYM hejtowaniem wyrażają złość. Boimy się tego słówka, bo obce, ale krytyka również ta ostra, trzyma się nas od pokoleń.
– Natychmiastowość jest u nich na początku dziennym. Lubią, gdy rzeczy można nabyć od razu. Przykład? Chociażby książki ściągane od razu na smartfona. Poczta Polska to dla nich abstrakcja nawet ta po zmianach. Każdy z nas stojąc przed wyborem czekać czy nie czekać, wybierze tę drugą opcję. Wygoda to ulubienica nas wszystkich.
– Komunikują się przez Skype, bo mają od razu kontakt z drugą osobą. Znam babcie, dla których WhatsUpp, Viber, Skype czy inne aplikacje to coś powszedniego, bo tak się z koleżankami na całym świecie komunikują. Wymieniają telefony i to nie te dla seniorów, ale te z ekranem dotykowym i licznymi udogodnieniami.
– Lubią ulotność. Zapewnia im to Snap chat. W dobie gdzie tyle dociera do nas informacji, w czasach gdy wszystko dużo pamięci zajmuje, nie chcą, aby coś zostawało na długo.
– A zapytasz: co z nostalgią co było ? To zapewnia im FB. Sama używam. Bo z FB korzysta 60% ogółu.
Całe pokolenia wnuków, dzieci, rodziców i dziadków. Rozglądnij się wokół Siebie: Kto, otwierając oczy szybko łapie za komórkę i zamiast dzień dobry wszystkim powiedzieć dookoła, rozmawia najpierw z FB ? My rodzice czy może nasze dzieci ?

Bez względu na wiek i podziały stąpamy po tej samej ziemi. Cyfryzacja i postęp dane jest wszystkim. Tworzą ją i starsi i młodsi, tylko że Ci młodsi nieco szybciej ją łapią. Nowe techniki są dla nich czymś naturalnym jak złapanie pierwszego oddechu, gdy się rodzą. Dziecko łapie za zegarek i po ekranie chce małą rączką przesuwać, bo dla niego ekran dotykowy to coś naturalnego. Kilkulatek słucha muzyki przez bluetooth’a i ze smartfona, bo gramofonu z kablem na oczy nie widział. My już mamy porównania dlatego nam troszkę trudniej. Przyzwyczajeni do starego czasami poddajemy się i mówimy to nie dla nas, chociaż wiemy, że wiele elementów jest nam pomocna.

Pytam więc po co tak dzielić i na co? Po co nam w głowie mieszać. Przecież bez względu na wiek wszyscy mamy tak wiele wspólnego.

Dodaj komentarz